Ponad 3 godziny opóźniamy start ze względu na zacinający z nieba deszcz, ale jak już wyszliśmy, to cały dzień nic na nas nie kapało. I to jest wynik, takie wędrowanie to ja rozumiem! 🤠 Długie odcinki szerokich dróg leśnych zaprowadziły nas do wioski Võidula, gdzie jest drewniany dwór, a kawałek za wsią odnajdujemy kupę niedźwiedzia. Kawałek dalej, gdy szlak znów stał się leśny znajdujemy też jego tropy. Aby nie wpaść na spotkanie oko w oko z tym drapieżnikiem trochę podśpiewuję, a trochę słucham audiobooka.

Za miejscówką biwakową Kellissaare mijamy tory motocrossowo-quadowe i szlak wchodzi w narniowy las wydmowy, pofalowany w swej architekturze, magiczny. Kilka kilometrów dalej przeszliśmy przez teren farmy w Kurgja, na której jest muzeum C.R. Jackobsona, czołowej postaci estońskiego odrodzenia narodowego z XIX wieku. Ostatnie 12 kilometrów to znów magiczny las iglasty z wąskimi ścieżkami i leśną chatą w całości za free udostępnioną dla wędrowców. Na nocleg lądujemy w ośrodku na trasie, gdzie mają kapitalny cydr bezalko.

Szlak Oandu – Ikla
D8: Mukri – Vanaõue
↔️ 36,5 km / 236,5 km⌛7h8min