D4: Jakubiki – las za Grabinami
Dobrze się stało, że wybraliśmy dach nad głową. W nocy dwie małe burze z pewnością nie dałyby Leśce pod namiotem spokoju. Rano – dzięki przemiłemu panu taksówkarzowi (naszemu nowemu subskrybentowi, od którego dostaliśmy książkę o Treblince w prezencie 🤗) – zostaliśmy odstawieni na miejsce, w jakim wczoraj skończyliśmy. Przez Jakubiki i Wólkę Okrąglik dotarliśmy do lasów Treblinki. Widok setek krzyży w miejscu straceń uwolnił trudne emocje. Niewytłumaczalne bestialstwo, którego świadkami były rosnące tu drzewa zatyka gardło i puszcza mimowolnie łzy. Za żwirownią, obozem katorżniczej pracy dołączył do nas Marcin, który postanowił podreptać z nami do końca dzisiejszego etapu. A ten wiódł przez piękne lasy, w których mimo wszystko trudno było się wyzbyć ciężkich przemyśleń, jakich szlak przed momentem dostarczył. W Sadolesie cień się skończył, a zaczął się rozgrzany asfalt, na którym mogłem odcisnąć wzorki podeszwy swoich butów. Smalące słońce i ta niesprzyjająca nawierzchnia towarzyszyły nam bite 11 kilometrów do momentu aż za Grabinami w lesie rozbiliśmy swój obóz. Marcin posiedział z nami jeszcze kilka godzin, obłaskawił Leśkę i mnie pysznymi smaczkami i wrócił do domu, a my zasypiamy w brzozowo-iglastym lesie.
↔️ 36,5 km / 118,5 km⌛7h 56min