D2: Szlak Wolnościowy Pielaszów – Chańcza
Biwak w lesie – pełen luksus: sarny, szczekające kozły, śpiew dawno niesłyszanych ptaków w wersji premium. Początek szlaku już mniej luksusowy. Liczyłem na przyjemny spacer pomiędzy wioskami, ale okazało się, że wszystkie je łączy wylany asfalt, czyli mniej przyjemnie. Dopiero Góry Pęchowskie przyniosły odmianę. Najpierw refleksyjny przemarsz przez cmentarze wojenne, a później zdziczenie szlaku, trochę błądzenia i wisienka na torcie: leśna wędrówka przez okazały wąwóz. Za Klimontowem super dróżka i za Ruszczą-Kolonią też. Obie przez różne lasy. Na koniec nieoczywiste malowania szlaku wyprowadziły mnie (sam się tam wyprowadziłem, sic!) w środek lasu. Na dokładkę wylądowaliśmy na rozlewisku i mokradłach. Fajnie, przygodowo, gimnastyka dla cierpliwości. Meta dziś w Osieku, na wygodnie. Jeszcze spostrzeżenie: szlak ten jest niby nizinny, ale cały czas idzie się albo lekko w dół, albo lekko w górę (dzisiejszy całkowity wznios to 407 m). W dwóch słowach: Wyżyna Sandomierska.
↔️ 36,4 km⌛7h36min
Więcej o szlakach długodystansowych znajdziesz w książce Trzy szlaki.











