Znów opóźniamy wyjście przez poranne deszcze, ale opłaciło się, bo później pogodowo było idealnie (rano temperatura odczuwalna: 8 stopni). Długimi kilometrami szliśmy szerokimi szutrami poprzez lasy aż zaczął się niedorzeczny, 7,5-kilometrowy odcinek asfaltowy, który trochę hejtowałem pod nosem. A potem nagle taka niespodzianka – skręcając w stronę bagien Loosalu szlak konkretnie zdziczał. Dwa kilometry przez wysokie trawy, chaszcze i krzaki nabiły kleszczowy rekord na Leśce (ponad 50 sztuk tego dziadostwa). Jakby tego było mało, zauważyłem u niej otarcie pod pachą. Cudokrem powinien tu uaktywnić swoje supermoce. Przez kładki Loosalu, ogromnego jeziora bagiennego, przemykamy w stronę lasów, w których natrafiamy na pierwszy na szlaku, świeży trop niedźwiedzia – zaledwie 1,7 km od miejsca, w jakim mamy zaklepany nocleg. Wysłałem sobie w to miejsce depozyt z karmą Lesławy i swoją, co oznacza, że od jutra plecak będzie bardzo ciężki.
Szlak Oandu – Ikla [OAI]
D6: Kõue rahva maja – Paluküla
↔️ 37,5 km / 171 km⌛7h58min
➡️➡️➡️ KSIĄŻKA „TRZY SZLAKI”: https://trzyszlaki.labtrekking.com













