Spakowałem mokry od deszczu namiot i po 5:00 ruszyliśmy na szlak. Gdy opuszczaliśmy tę przeklętą asfaltówkę zlało nas konkretnie, ale później było już całkiem przyjemnie. Szlak w 100% szedł szerokimi arteriami lasów państwowych, ale nie ma co narzekać, bo trafiliśmy dziś na dwie kupy niedźwiedzie i dziewięć wilczych. Jedna z nich była bardzo świeża i w tych okolicach Leśka zaczęła piszczeć za tropami, tak musiały być intensywne. Przez blisko 40 kilometrów tylko lasy i jakieś trzy-cztery domki pochowane wewnątrz zieleni. Dzikie życie ma tu dostatek przestrzeni dla swojej egzystencji. ❤️
Na nocleg schodzimy ze szlaku, bo w Kilingi-Nõmme jest pro-hikerski, ekonomiczny hostel, gdzie pozwolili nam zakwaterować się dużo wcześniej. Oby tylko to posłużyło Leśce, bo psinka jest trochę zajechana, a tu jeszcze burze zapowiadają…
Szlak Oandu – Ikla
D10: Läti – Kilingi-Nõmme
↔️ 37 km / 313 km⌛7h27min


