Proszę Państwa, niesamowita historia: widziałem sarnę. Pierwsze zwierzę parzystokopytne w ciągu 11 dni chodzenia po estońskich lasach. W Polsce niewyobrażalne, żeby w ciągu jednego dnia nie trafić na to zwierzę, a jej zagęszczanie jest w sumie bardzo podobne w obu krajach (ok. 3 saren na km²). Naszła mnie dziś refleksja, że nie mogę narzekać na ten szlak i te szutrówki, bo jeszcze kilka dni i będę za tym tęsknił, a po tej przygodzie pozostaną jedynie wspomnienia (i filmy). Przy jeziorze Rae zażyliśmy z Leśką orzeźwiającej kąpieli, bo temperatura rosła niemiłosiernie. Chwilę potem wyprzedziłem dwie hikerki z Estonii, przechodzące ten szlak w weekendowych ratach. W pewnym momencie stanęły i krzyknęły: „niedźwiedź!”. Zaskoczyłem się do chwili, aż spostrzegłem poster realnej wielkości niedźwiedzia, z którym kilka sekund później zrobiły nam zdjęcie. ⭐ Jeszcze jedną atrakcją tego dnia była ścieżka przy rzece Rannametsa i leżąca przy niej chatka, w której chciałem spać, ale kręciły się tam całe wycieczki oraz mnóstwo komarów i zdecydowałem, że przy tych upałach na noc zasługujemy na porządną regenerację pod dachem, bo znów prognozowane są burze.

Szlak Oandu – Ikla
D11: Kilingi-Nõmme – Nepste
↔️ 31,5 km / 344,5 km⌛6h35min