D4: Szlak Husarii Polskiej
Szałsza – Bytom
Wymarsz o 6:00, jeszcze po ciemku. Początkowo spacerujemy wzdłuż Potoku Mikulczyckiego po północnych rubieżach Zabrza. Trochę lasów i pól na drodze do Tarnowskich Gór wybija ze mnie obawy, że dziś czekają nas tylko asfalty na tych aglo-wczasach. Przed Orzechem dochodzimy do zamkniętych szlabanów i robimy przerwę aż przejedzie pociąg. Leśka rozkłada się w trawie, czekamy, czekamy, aż w końcu zauważam napis, że szlaban otwiera się na hasło „proszę otworzyć”. Wymawiam zaklęcie raz, drugi, po chwili pada odpowiedź z głośników: „proszę czekać”. Przejeżdża pociąg, szlaban się otwiera, a ja dziękuję w przestrzeń, nie wiedząc, czy rozmawiam z AI-auto-PKP botem, czy z żywym człowiekiem. 🤡 „Darek, otwórz…” (z filmu Job) – tak mi się przypomniało. Znów trochę pól uprawnych, a przed Piekarami Śląskimi: Las Lipka oraz Kopiec Wyzwolenia (podziwiany z odległości), upamiętniający odsiecz wiedeńską. Ostatnie kilometry to spacer przez Piekary i Bytom, gdzie co rusz natrafiamy na pokaźne kościoły i upstrzone w jesiennej szarudze cmentarze. Jeśli szlak ma iść przez miasta, to właśnie tak, żeby czegoś się dowiedzieć, coś zobaczyć, czymś się zaciekawić. 👍 Jak na razie Szlak Husarii Polskiej mile zaskakuje, ale… wybierałem się na niego z bardzo niskimi oczekiwaniami.
🐾 40 km / 135 km ⌛8h20min












