D3: Szlak Husarii Polskiej
Las za Nędzą – Szałsza
Obok wiaty, pod którą spaliśmy, miejsce ogniskowe było pieczołowicie przygotowane z gotowymi do rozpalenia polanami. To podkusiło mnie, aby w nocy sprawdzić czy czasem nie trafię dzisiaj na polowanie zbiorowe, ale kalendarium polowań mówiło, że strzelać mają zamiar tylko w niedzielę. I mimo iż wyszedłem wraz ze świtem, to i tak zobaczyłem tabliczki „uwaga, polowanie” oraz myśliwych zbierających się pod leśniczówką. Pewnie byli z innego koła, ale szczęśliwie wyszliśmy z newralgicznej strefy jeszcze przed całą „zabawą”. Od rana las spowijały tajemnicze mgły, na chwilę wyszło słońce, a później mgła stała się opadowa i siąpiło pół dnia. Pierwsza część wędrówki dostarczyła mnóstwo przyjemności, bo prawie cały czas dreptaliśmy w jesiennym lesie. Od Żernicy zaczęło się jednak kasztanić: deszcz, kilometr ruchliwą szosą bez pobocza, a na końcu łażenie po ubłoconym polu bez szlaku. Przechodząc przez całe Gliwice nie dało się uniknąć asfaltozy, ale autor szlaku, Jerzy Pawlik był księdzem, więc przynajmniej wcisnął w szlak sporo kościołów oraz – gdzie to możliwe – zieleń w postaci podmiejskich parków bądź lasów. W miejscowości Szałsza w końcu trafiamy pod dach na nocleg w cieple.
🐾 42 km (dzisiaj) / 95 km (łącznie)⌛8h30min










