Ze Szczawnickich Bań wyszliśmy Rudną Magistralą, czyli długodystansowym szlakiem nawiązującym do tradycji górnictwa rud metali wydobywanych na tych terenach. Urokliwym lasem dotarliśmy do masywu Sitna, najwyższego szczytu (1009 m) Gór Szczawnickich. Wdrapujemy się po oblodzonej ścieżce, końcówka przy pomocy metalowych schodków. Co jest udogodnieniem dla ludzi, nie zawsze jest dobre dla psów, więc Leśkę trochę trzeba było przenieść, ale gdzie się dało to dzielna psina ostro zapierała się pazurami o lodowe pobocze. Sitno przywołuje mi skojarzenia ze Ślężą. Wskoczyliśmy jeszcze na ruiny zamku, a później zejście żółtym okalającym górę i czas na przejście obok Richnavskich jezior, służących przed wiekami jako tajchy na potrzeby lokalnego górnictwa. Na koniec wdrapaliśmy się ponownie na grzbietowy szlak czerwony, na którym wczoraj trochę się mordowaliśmy. Dzisiaj było już łagodniej, słonecznie oraz sielankowo, bo z widokami i śpiewem ptaków. Na nocleg do Hodruša-Hámre radośnie docieramy pośród lasów bukowych. Jest wybornie – to chyba przez to wytęsknienie za wiosną.
↔️ 28,3 km⌛7h24min
↗️ 740 m ↘️ 1120 m
Trasa: https://mapy.com/s/levemapele








